622 Obserwatorzy
26 Obserwuję
Ewfor

Ewfor

ŻONA PREZYDENTA - Stefan Chwin

Po raz kolejny dałam się „zniewolić” na kilka dni przez książkę Stefana Chwina. Nie będę się rozpisywała o tym Pisarzu (z premedytacją napisałam pisarz z dużej litery, bo uważam Chwina za wyjątkowo wielkiego Pisarza), ponieważ ktoś, kto zagląda na mój blog wie, że wspomniałam o nim we wcześniejszych wpisach, kiedy opisywałam inne jego książki - „Hanemann”, „Esther” i „Dolina radości”.

 

Żona prezydenta to powieść z gatunku prozy współczesnej, w której dzięki spisanym zeznaniom-wspomnieniom sierżanta Nicka Karpinsky przebywającego w szpitalu żandarmerii wojskowej, poznajemy losy kobiety imieniem Krystyna, rzekomej żony prezydenta Polski.

 

Nick przebywa w szpitalu po ranie postrzałowej, która uszkodziła splot nerwowy w okolicy krtani. Nie może z tego powodu mówić, więc spisuje na karkach wszystko, co ma do powiedzenia. Oskarżony o zbrodnię zabójstwa ma stanąć przed wojskowym wymiarem sprawiedliwości za zastrzelenie przełożonego, a powodem tego czynu było zbyt okrutne, jak dla niego, potraktowanie kobiety, w której podczas przesłuchania zadurzył się. Nick przedstawia Krystynę jako ofiarę bezwstydnej zdrady męża-prezydenta, która po odkryciu tego czynu, ucieka z pałacu prezydenckiego i dłuższy czas ukrywa się w starym domu, w którym przebywają tajemniczy ludzie. Wśród nich jest mężczyzna, nazywany Mistrzem, który w jakimś momencie staje się dla Krystyny osobą bardzo ważną.

 

Nie będę wnikała w szczegóły, bo nie chciałabym streszczać książki, mam nadzieję jednak, że zachęcę do jej przeczytania.

 

Na początku książki, w podziękowaniu znajdują się takie słowa:

 

Książkę tę napisałem w oparciu o autentyczne materiały, udostępnione mi jakiś czas temu, przez jednego z psychiatrów, który od wielu lat gromadzi w swoim archiwum teksty (…) swoich pacjentów i zajmuje się nimi naukowo. (…) W udostępnionych mi materiałach znalazł się tekst napisany częściowo po polsku, częściowo po angielsku przez pacjenta jednej z klinik amerykańskich (…)

 

Myślę, że te słowa już wpłyną na zainteresowanie się potencjalnego czytelnika tą lekturą.

 

Kto zna warsztat pisarski tego autora wie, że pisze on dość specyficznie, ale bardzo ciekawie. Chociaż książka, jest nieco inna od tych, które czytałam wcześniej, mam tu na myśli szczególnie „Hanneman” i „Esther”, to jednak zachowuje ten specyficzny charakter. Chwin pisze bardzo „malowniczo” często opisując szczegółowo każdy przytaczany szczegół, osobę, czy emocje jakie w danej chwili odczuwa jego bohater. „Żona prezydenta” jest napisana w formie narracji jednoosobowej, której w większości, autorem jest Nick spisujący swoje myśli dla lekarzy i sędziów. Fabuła jest momentami nostalgiczna, a momentami bardzo wzruszająca, co jest dość charakterystycznie dla autora. Czyta się książkę spokojnie, bez większych emocji, ale interesujące wątki często nie pozwalają na oderwanie się od niej.

 

Napisana jest w ciągłości, bez podziału na rozdziały czy chociażby na oddzielenie myśli zawartych w treści. Myślę, że dużo zyskałaby, gdyby autor rozgraniczył treść rozdziałami. Tego mi w niej brakowało.

 

Niestety tym razem, nie podoba mi się okładka. Rzadko zwracam uwagę na zewnętrzną część książki, ważna bowiem dla mnie jest jej część wewnętrzna, ale tym razem stanowczo okładka nie pasuje mi do zawartej w środku, ciekawej treści.

Książkę czyta się jednak z wielkim zainteresowaniem, dlatego okładka nie musi być tym bodźcem, który zachęci do czytania. Uważam, że każdy powinien przeczytać chociażby jedną książkę tego autora. W „Żonie prezydenta” znajdzie zarówno wątek sensacyjny, jak i wątek miłosny, przy odrobinie wyobraźni zauważy wątek przygodowy, ale są w niej również wątki historyczne, do których odwołuje się  Nick w swojej opowieści.

 

Polecam książkę osobom, które lubią poważną literaturę, ambitną i nietuzinkową. Myślę, że zarówno osoby gustujące w romansach jak i osoby gustujące w kryminałach znajdą w niej coś dla siebie.

Źródło materiału: http://ksiazkiidy.blox.pl